O mnie

Zumba Logo_Primary_Horizontal

Jestem licencjonowaną instruktorką Zumby. Pamiętam czasy, kiedy sama zaczynałam swoją przygodę z tym rodzajem aktywności. Tańczyć lubiłam od zawsze – tylko amatorsko 🙂 Gdyby ktoś powiedział mi, idąc na pierwsze zajęcia Zumby: “Słuchaj, wkręcisz się tak, że sama będziesz częścią tego” z pewnością wybuchnęłabym śmiechem. Wychodząc z pierwszych zajęć pewnie bym już zwijała się ze śmiechu. Tak, tak. Nie jest łatwo iść do klasy, gdzie wszyscy regularnie chodzą i znają wszystkie układy a Ty już na rozgrzewce z rozpędu lądujesz na słupie. Wtedy myślisz sobie “eee to nie dla mnie”. Więc albo rezygnujesz albo idziesz drugi raz upewnić się, że się do tego “nie nadajesz”. Skorzystałam z tej drugiej opcji. Poszłam drugi raz, potem trzeci, czwarty… Rzeczywiście na tym etapie uważałam cały czas, że się do tego nie nadaję, jednak ta pozytywna energia, te uśmiechnięte twarze, ta atmosfera zabawy i instruktorka, której niesamowitą radość sprawiało samo spotkanie z nami, to wszystko spowodowało, że uzależniłam się. Nie od tego, żeby powtórzyć choreografię, żeby nauczyć się kroków tylko od tego, żeby choć na chwilę przenieść się do innego świata, zapomnieć o codzienności i zamiast kolejnej kawy zażyć dawkę energii w postaci Zumby.

Początkowo nie szło mi w ogóle. Kroki wydawały się skomplikowane i nie nadążałam za grupą. Szczerze muszę przyznać, że wszystko przyszło z czasem i nawet nie jestem w stanie określić jak do tego doszło. Może moje kroki nie były idealną kopią instruktorki, ale nadążałam. To był dla mnie sukces! Potem nastąpiło już całkowite uzależnienie, często szukałam piosenek z zajęć w internecie, żeby chociaż wytworzyć w domu nastrój zumbowy. Bezskutecznie. Najgorzej było, jak jakaś piosenka szczególnie wpadła mi w ucho i cały dzień za mną chodziła, a ja nie mogłam jej nigdzie odtworzyć. Wyszukiwarka Google nie reagowała w ogóle na zapytania “Zumba la la lalalala” 🙂 Godzinne zajęcia mijały mi szybciej niż robienie herbaty. Ogromną radość sprawiały mi maratony. Najczęściej 3 godziny wspaniałej zabawy. Zmęczona ale w pełni szczęśliwa!

W pewnym momencie ktoś powiedział “Dość!. Dlaczego nie pójdziesz o krok dalej? Spróbuj, niczego nie tracisz a możesz jedynie zyskać. I to Ty możesz przekazywać tą pozytywną energię i wywoływać uśmiech na twarzy”. Raz się żyje. Spróbowałam i ani trochę nie żałuję. To, co robię sprawia mi ogromną radość. Często spotykam Panie, które przychodzą pierwszy raz na zajęcia i widzę u nich dokładnie to samo, co miałam ja “nie nadaję się do tego”. Teraz po ponad trzech latach mojego związku z Zumbą mogę śmiało zagwarantować, że wszyscy się do tego nadają. Każdy człowiek nadaje się do tego, aby dać trochę radości i aby tej radości trochę otrzymać. Nie liczy się to, że ktoś słabo tańczy. Nie każdy rodzi się Maserakiem, a i sam Maserak nie rodził się w rytmie salsy. Więc dopóki wychodzisz z Zumby uśmiechnięta (bądź uśmiechnięty) wiedz, że się do tego nadajesz. Cała reszta jak nie od razu, to przyjdzie z czasem.

Ufff! Napisałam jak to cudownie Zumba wpływa na każdego uczestnika a nie napisałam o bardzo ważnej rzeczy, jaką są…ludzie. Wspólna pasja i wspólne zainteresowanie niesamowicie łączą ludzi. Na zajęciach poznałam wiele ciekawych osób, z niektórymi zawarłam długotrwałe przyjaźnie i często oprócz swoich zajęć, wybieram się na Zumbę, na którą zawsze chodziłam, tylko po to żeby się z nimi spotkać, trochę pogadać i razem pobawić.

Skąd pomysł na stronę? Jak już wcześniej wspomniałam, za moich szczenięcych zumbowych lat, często w domu poszukiwałam fajnych zumbowych hitów na poprawę nastroju. Miałam dwie piosenki, które puszczałam na zmianę, bo reszty nie mogłam odnaleźć. Teraz, kiedy już trochę piosenek znam i zdarza mi się odnaleźć jakąś świeżynkę, która kariery w Zumbie nie zrobiła, mam nieodpartą ochotę się tym podzielić. Skoro moje zumbiarki ją pokochały, to może zumbiarki z drugiego końca Polski też się zauroczą. Może jakiś instruktor ma podobny styl i piosenka wpadnie w ucho na tyle, że po pierwszym odsłuchaniu w głowie wytworzy się jakiś niesamowity układ? A może po prostu jakaś zumbowiczka będzie poszukiwała ciekawego maratonu i trafi na moją stronę, i na tym etapie zakończy poszukiwania? Niewiadomo. Wiadome jest to, że w tym miejscu chciałabym się dzielić tym, co w Zumbie najlepsze. Skorzystać może każdy 🙂

Cieszę się, że zostałam zarażona Zumbą, bo pozytywnie wpłynęło to na moje życie i życzę każdej zumbiarze takiej radości na codzień, jaką czerpie na zajęciach 🙂

M (ZIN 938438)





Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *